SYGNAŁ NIE LECZY- skandaliczne zachowane ratownictwa med.

Hydepark, czyli o wszystkim innym.

Moderatorzy: Zigi, Jaro, aisne

odorata
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 27 lut 2009, o 18:48
Lokalizacja: Rumia Janowo

27 lut 2009, o 19:23

Dziś około godziny 9:30 rano, jedna z moich koleżanek w pracy żle się poczuła. Narzekała na duszności i silne bóle w klatce piersiowej. Natychmiast zadzwoniliśmy pod numer 999, niestety nikt nie odbierał (!!!) dzwoniliśmy więc pod nr 112, ale tam przełączano nas z powrtem na 999!! W końcu, udało nam się wezwać karetkę. Karetka zjawiła się po- BAGATELA- 24 minutach. W tym czasie wielokrotnie dzwoniliśmy zarówno pod 999 jak i pod 112 pytając jak długo mamy czekać i informując że koleżanka czuje się coraz gorzej- od jedenj z Pań usłyszeliśmy, że w chwili obecnej w Rumi nie ma żadnej karetki, że panikujemy i że ona nam karetki nie stworzy. W końcu -24 MINUTY OD WEZWANIA- karetka dotarła do nas (centrum Janowa). Nie jechała na sygnale. Na nasze pytanie dlaczego tak długo i czemu nie ma sygnału, usłyszeliśmy od Panów ratowników że SYGNAŁ NIE LECZY (wcześniej widzieliśmy ERKę stojącą na światłach) W końcu Panowie zajeli się koleżnaką. Nie wiemy jakie badania chcieli przeprowadzić, ale powiedzieli że koleżankę trzeba położyć. Natychmiast zrobiliśmy miejsce- na podłodze, podkładając swetry- rzecz działa się w biurze. Panowie ratownicy stweirdzili jednak że "tu nie ma warunków, nie ma kanapy?" (!!!!!!!). Ponieważ nie mieli ze sobą ani noszy, ani nawet wózka (!!!) dwóch kolegów wywiozło/wyniosło mdlejącą koleżankę na biurowym krześle na kółkach. My słyszeliśmy tylko jak pytają czy może za wiele kawki się nie napiła.
W wozie karetki robili jeszcze jakieś badania, w końcu po dziesięciu minutach odjechali.
Na szczęście koleżanka czuje się dobrze i nic jej nie grozi.
Postawa zarówno Pani dyspozytorki jak i ratowników szokuje. To są ludzie, od których często zależy nasze życie! Czy, jeśli któreś z nas źle się poczuje na ulicy, to Panowie ratownicy, z braku biurowego krzesła na kółkach nie przetransporują go do karetki?! Czy mamy czekać na ratunek prawie pół godziny?
Alfredo
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 67
Rejestracja: 2 sty 2008, o 18:38

28 lut 2009, o 13:57

Postawa ratowników raczej żenująca. Choć z drugiej strony nie wyglądało to na sytuację zagrożenia życia. Trudno to jednoznacznie ocenić.
Wesoly
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 5 kwie 2009, o 08:34

5 kwie 2009, o 08:41

Do mojej mamy w wakacje karetka też jechała ok 30 min i to z Wejherowa, bo nie było żadnej wolnej. Przy zgłoszeniu podaliśmy że chora już nie oddycha i ją reanimujemy. Ciekawe do ilu zgonów rocznie dochodzi w naszym mieście przez tak słabe zaplecze medyczne ( chodzi o liczbę karetek a nie jakość obsługi ). Nie każdy ma kogoś pod ręką kto zna się na reanimacji lub w ogóle na pierwszej pomocy.
jolasia
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 57
Rejestracja: 22 sty 2008, o 13:04
Lokalizacja: Rumia

17 kwie 2009, o 07:44

A ja się przekonałam, że potrafią ratować ŻYCIE
anonimm
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 11 paź 2009, o 14:41
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

11 paź 2009, o 14:45

Kiedy mój mąż źle się poczuł także zadzwoniłam po karetkę. Oczywiście otrzymałam odpowiedź "W Rumi nie mamy karetki". W tym czasie mój mąż zemdlał,a ja nie mogłam nic na to poradzić. Zdenerwowana dzwoniłam na pogotowie gdzie pani powiedziała " Proszę zadzwonić do Wejherowa,może oni przyjadą" . Moja cierpliwość się wykończyła po wielkiej awanturze przysłano karetkę z WEJHEROWA która przybyła po 20 minutach !!!
Jest to nie dopuszczalne !!
asia-rumia
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 12 paź 2009, o 21:39

12 paź 2009, o 21:56

moj maz mial nie dawno kolke nerkowa. bol byl tak okropny ze zemdlal z bolu.zadzwonilam wiec szybko pod 112 i policja wejherowska połączyla mnie z pogotowiem w wejherowie. tam Pani po tym jak dowiedziala sie ze mieszkamy w redzie, odeslala mnie na pogotowie do redy. gdy sie tam w koncu dodzwonilam ona zadawala 100 pytan. i teraz cos co jest absurdem. mieszkamy w redzie ale zameldowani jestesmy w rumi. Pani z pogotowia w redzie jak sie dowiedziala ze zameldowanie jest w rumi, co zrobila?? odeslala mnie na pogotowie do rumi!! ale to nie koniec! niemila Pani z rumskiego pogotowia powiedziala ze nie wysle karetki do redy bo nie moze, gdyz reda ma swoje karetki! wiec kto mi teraz powie jaka karetka do nas powinna przyjechac?? chyba zadna. ale ZUS trzeba placic. wiec coz mialam zrobic...ostatkami sil zawloklam mojego meza do auta i pojechalismy na pogotowie do Rumi... a w domu zostawilam mojego, na szczescie spiacego rocznego synka.
ODPOWIEDZ