Kaczyński, Rydzyk, Dziwisz - kto podzielił Polaków?

Gdzie się bawić, co zobaczyć... Wydarzenia kulturalne.

Moderatorzy: Zigi, Jaro, aisne

marian - rumia
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 30
Rejestracja: 11 lis 2010, o 12:19
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

9 sty 2011, o 22:27

Właśnie minęło osiem miesięcy od tego tragicznego spotkania pierwszego stopnia Rządowego samolotu z nie tak daleką, choć obcą nam Ziemią Smoleńską.

Mija osiem miesięcy. Prokuratury Polski i Rosji, że nie wspomnę o komisji "Macierewicza" odkrywają odkrytą już dawno "Amerykę" w dzień i w noc gmatwają "zagadkę stulecia”, a może i "Tysiąclecia" i ciągle łudzimy się, że nastąpi jej rozwiązanie. Cała ta sytuacja przypomina mi sytuację z narodzeniem Zbawiciela Świata - Jezusa Chrystusa. Wierzący w Chrystusa, wierzący w Boga i Trójcę Św., czyli Katolicy całego świata wiedzą, że Chrystus 2010 lat temu przyszedł na świat. Katolicy całego świata wiedzą i wierzą, że Chrystus przyszedł na świat, jako Syn Boga Najwyższego, żeby zbawić od grzechu pierworodnego - jak było napisane, całą ludzkość. Cały katolicki, chrześcijański, prawosławny i jeszcze by wymieniać, jaki świat wierzy, że tak właśnie się stało, ale...? No właśnie, jest takie małe "ale". W to, że przyszedł na świat, aby zbawić ludzkość nie wierzy ten naród, z którego się wywodzi ów zbawiciel. Naród, który winien, jako pierwszy dać światu świadectwo nie uwierzył.

My Polacy mamy taki swój przykład. Wzięliśmy się do obalania komuny. Komuna, która nie pozwalała żyć wielu obywatelom wielu krajów Europy środkowej, południowej i wschodniej. Komuna, która nie pozwalała rozwinąć skrzydeł wielu mieszkańcom wielu krajów Azji. Komuna, która prowadziła "zimną" wojnę z całym zachodem i Ameryką. Za tę komunę właśnie wzięli się Polacy. To my byliśmy gnębieni jak pozostali, jednak to my, jako pierwsi podnieśliśmy "rękę" i pokazaliśmy światu, że nie ma na nas mocnych. To my przedstawiliśmy całemu światu, naszego przywódcę Lecha Wałęsę, którego świat poznał i przyjął jak swego, to my wybraliśmy, a świat okrzyknął go bohaterem i Obywatelem Świata... jak długo trwało to "bohaterstwo Naszego Bohatera"? Jak długo trwało to czczenie Wałęsy, jako przedstawiciela Narodu Polskiego? Ano trwało dopóty, dopóki nie dotarło do nas, że już za dużo tych honorów. Dopóki, nie zaczęliśmy zazdrościć temu bohaterowi, którego przecież my wybraliśmy.

Trwało to dopóki nie zdaliśmy sobie sprawy, że to my "Polacy", a nie Wałęsa obalił komunę i to nam Polakom należą się medale i oklaski całego świata, które przecież, jako naród uwielbiamy. Co zrobiliśmy z naszym bohaterem? Oskarżyliśmy "Go" o zdradę i powiedzieliśmy światu, że to nie jemu należą się "medale" i zaszczyty. Powiedzieliśmy światu jak Żydzi - on nie jest "zbawicielem", on jest tylko jednym z wielu, on jest nawet uzurpatorem, który przejął na swoją pierś wszystkie te zaszczyty wcale nie jemu należne. Dziś świat powiedział nam wyraźnie - kłóćcie się "Polaczki" kłóćcie, a my potrzebujemy bohatera, my potrzebujemy symbolu, więc póki, co... mamy "Mur Berliński", a właściwie to jego obalenie. Od dziś nikt już nie będzie uznawał faktów historycznych, skoro sami "Polaczki" nie potraficie uszanować własnej historii, to my póki, co i co daj Boże ustanowimy "Obalenie muru w Berlinie" za symboliczną datę i symbol obalenia komuny na świecie.

Teraz moi drodzy i najmądrzejsi POLACY chciałbym przejść do meritum. Właśnie dziś mija osiem miesięcy od tego tragicznego wypadku, który różnie, różni ludzie opisują.

Mija osiem długich miesięcy, podczas których mądrzy i "mądrzy inaczej" Polacy potrafili doprowadzić do takiego rozłamu w narodzie, do którego dążyli najpierw Cesarze i Carowie, potem zaborcy, potem Hitler na spółkę ze Stalinem, potem jeszcze wielu pierwszych sekretarzy Partii Radzieckich i niestety stwierdzić trzeba, że nikomu z nich nie udało się zrobić tego, do czego doprowadziliśmy my sami wykorzystując tragiczny w skutkach wypadek samolotu z 96 Polakami na pokładzie.

Powiem wam "Wielcy" Polacy tak. Jest was wielu, profesorów, doktorów, sędziów, prokuratorów, polityków, dziennikarzy poczytnych czasopism czy telewizji, biskupi czy kardynałowie. Dziś na przeciw temu, co twierdzicie staję ja.

Kim jestem? Jestem marian z Rumi, biedny budowlaniec, który już z niejednego pieca chleb jadł. Jestem marian z Rumi, który z biedy i za chlebem odwiedził dziesiątki krajów. Jestem marian z Rumi, który widzi i słyszy, co mówi o nas Polakach cały świat. Jestem wreszcie marian z Rumi, który wspólnie ze swoją śliczną księżniczką wychował swoje dzieci na prawych synów Naszej Najjaśniejszej i który sam sobie daje dzisiaj prawo, a nawet obowiązek mówienia tego, co pewnie wielu z nas Polaków ma ochotę powiedzieć.

Otóż mam ochotę powiedzieć, że Katastrofa w Smoleńsku wydarzyła się, bo:

1. Samolot wyleciał z Polski zbyt późno, należało wylecieć około 4 godziny wcześniej.

2. Należało przed startem opracować tzw. plany "b" na wypadek złych warunków atmosferycznych, czy też innych nieprzewidzianych sytuacji.

3. W takich warunkach atmosferycznych nie należało podejmować nawet próby lądowania na owym feralnym lotnisku w Smoleńsku.

4. W kabinie pilota nie powinien przebywać nikt poza pilotami.

Co dalej? Oczywiście teraz można by wymienić odpowiedzi. Próbować sobie odpowiedzieć na pytania "pomocnicze"

D L A C Z E G O ?

Dlaczego samolot wyleciał o tej godzinie, o której wyleciał, a nie godzinę, dwie, czy może i cztery godziny wcześniej? Ano po pierwsze, dlatego, że ktoś nie przewidział, że może trzeba będzie lądować na innym lotnisku i w związku z tym, pasażerowie mogliby nie zdążyć na zaplanowane obchody. Można by również odpowiedzieć sobie, że samolot spóźnił się swój wylot z Warszawy, bo na ów zaplanowany i tak na ostatnią minutę opóźnił jeszcze "ktoś", kto nie zdążył na czas?

Dlaczego nie opracowano tzw. planu "b"?

Dlaczego pomimo tak makabrycznych warunków atmosferycznych pilot jednak zdecydował się lądować?
Dlaczego w ogóle wystartowano, skoro tak naprawdę już przy starcie było tyle niewiadomych?

Oczywiście, na te pytania, odpowiedzi są zależne od punktu widzenia, czyli siedzenia. Pewna część tzw. "Prawdziwych Polaków" odpowie nam, że to wina źle przeszkolonej kadry rosyjskiego lotniska, że to oni źle informowali o wysokości samolotu nad lotniskiem, że to fachowcy rosyjscy od naprowadzania lądującego polskiego samolotu nie powinni wydać zezwolenia na lądowanie. Że to Rosjanie powinni zamknąć przed Polakami lotnisko. W związku z tym to oni - Rosjanie są winni całej tej katastrofy. Przecież mgła, to też podejrzana sprawa.

Jednak, spróbujmy Polacy odpowiedzieć sobie na pytanie - co byśmy powiedzieli na Rosjan, gdyby zamknęli przed naszym Prezydentem lotnisko? Widzicie już te nagłówki w naszej prasie? "Rosja zamknęła lotnisko przed Polskim Prezydentem", "Wielkie upokorzenie Polskiego Prezydenta", " Putin nie pozwala Kaczyńskiemu upamiętnić Radziecki mord w Katyniu", "Wojna Polsko - Rosyjska....", "Unia Europejska nie staje w obronie Polskiego Prezydenta”, itp., itd.

Ja jednak widzę to nieco inaczej:

Planu "B" nie opracowano, bo nie było takiej potrzeby. Prezydent Lech Kaczyński zawsze doprowadzał do celu swoje zamierzenia, prezydent Lech Kaczyński, nie uznawał tzw. planów "b" dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego istniał tylko jeden plan, tzw. plan "A". Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nikt i nic nie mogło stawać na drodze do realizacji swojego planu "a", bo przecież mógłby usłyszeć "spieprzaj dziadu", albo"jesteś tchórzem"

Dlaczego pilot pomimo tak makabrycznych warunków atmosferycznych panujących nad lotniskiem w Smoleńsku postanowił jednak lądować? Dlaczego nie próbował nawet "odejść"?

Myślę, że atmosfera panująca w kabinie pilota i zamieszanie jak "na dworcu centralnym" nie pozwoliła pilotowi na zastanowienie się nad tym, co robi. Był cel do wykonania, wylądować i już. Czy był to jakiś wyraźny rozkaz Prezydenta, jak ktoś mógłby sugerować? Nie, wyraźnego rozkazu czy nawet wyraźnej sugestii prezydenta być nie musiało. Piloci wiedzieli, że muszą wylądować, bo przecież nie są tchórzami, jak ten ich "kolega", który usłyszał w Gruzji słowa, których żaden mężczyzna usłyszeć by nie chciał od przechodnia na ulicy, a co tu dopiero usłyszeć je od swojego szefa w pracy, że nie wspomnę o fakcie, że ów szef jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych? Kto nie wykonywał planu "a" był zdrajcą i tchórzem, więc nikt nigdy nie przewidywał, aby sprzeciwić się temu prezydentowi.

Kto podzielił Polaków? Kto wykorzystał śmierć swojego brata, prezydenta, który przed śmiercią był sobie bardzo nielubianym politykiem, który nawet nie próbował stać się Prezydentem "Większości Polaków" tylko jawnie przedstawiał się, jako prezydent jednej partii PiS i wyznawców Kościoła Toruńskiego, a po śmierci przedstawiony został, jako "bohater na miarę największych"? Wyniesiony na pomniki ze wskazaniem ołtarzy Kościoła Toruńsko-Rydzykowego. Komu udało się to, czego przez setki lat nie udało się największym wrogom naszej Ojczyzny? Otóż ten diabelski plan wykonała tzw. Święta Trójca Kaczyński - Rydzyk - Dziwisz. Tak, Polacy, tak właśnie twierdzę, kardynał Dziwisz zatwierdził ten największy i pewnie nieodwracalny podział Polaków. Trzech obłudników, za którymi na kolanach poszła część Polaków. Widzę, że dziś jeszcze są wśród nas ludzie zdrowo myślący, którzy widzą, kto tu jest "prawdziwym", a kto tym, który stoi tam, gdzie stało ZOMO. Boję się jednak, że po tym, co wyprawia z nami dzisiaj Rząd Donalda Tuska za rok, mogę znaleźć się niestety w mniejszości.
_________________
poddany
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 23 sty 2012, o 12:42

23 sty 2012, o 12:49

jesli chodzi o pytanie zadane w temacie - mysle ze sami sie podzielili poprzez paczkowanie
ODPOWIEDZ